piątek, 18 września 2015

[43] "Teraz to nie ma znaczenia..."

   Tak na początek... Ten rozdział chciałabym zadedykować nie jednej osobie lecz czterem. Moim kochanym. Eden, Lark, Forka i Natalia Pisarka. Dzięki wam ciągle piszę ten blog i jesteście moją rodziną, która nie należy do mojej rodziny (zrozumiecie gdy przeczytacie). Cieszę się, że mam was przy sobie. Przez ostatnie rozdziały zrozumiałam co to znaczy mieć kogoś bliskiego daleko od siebie (i nawet nie przez ostatnie rozdziały, bo od początku roku szkolnego). Wiem natomiast, ze zawszę mogę do was przyjść lub napisać. Jesteście mega kochane i nie wiem jak mam wam dziękować, że jesteście przy mnie. Lofciam was :*

------------------------------------------------------------------------------------------------------
~Fabian~
 -Dlaczego? Co się z nią dzieje? Dlaczego mówicie o lekarzu, a Mason użył liczby mnogiej?
-Mason jest pijany i coś mu się pomieszało. A Nina ostatnio jest trochę osłabiona i trzeba na nią uważać. Dlatego mówiliśmy ci, by Savana się nie pojawiała.
-Mówiłem już że nie miałem innego wyjścia. Savana jest w ciąży.
-Że co proszę?! - Zdziwienie wyraźnie pojawiło się na twarzy Dilera. - Powiedz, że robisz sobie ze mnie jaja. - Milczałem, bo co niby miałem mu powiedzieć. - Ja pierdole. Człowieku, coś ty narobił... - Brunet przetarł dłonią twarz. Już nie był zdenerwowany. Tym razem był zmartwiony. - Zdajesz sobie sprawę co stanie się z Niną gdy się o tym dowie?
-Doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale co mam zrobić. Nie mogę tak po prostu odwrócić się od Savany.
-Oczywiście, że nie możesz. Zrobiłeś dzieciaka to teraz się nią zajmuj. Szkoda tylko, że Nina nie porozmawiała z tobą szczerze. Powinieneś....
-Czekaj... - Przerwałem mu, marszcząc brwi. - Co Nina miałaby mi powiedzieć? - Diler powiedział coś cicho pod nosem.
-To ona musi ci to powiedzieć, ale teraz radzę ci się do niej nie zbliżać. Powinieneś od początku być przy niej, a nie teraz udawać, że się nią przejmujesz. Widziałeś w jakim była stanie, a ty tak po prostu odszedłeś. - Miałem już tego serdecznie dość
-Słuchaj, nie wiesz wszystkiego, więc nie osądzaj mnie.
-W takim razie mnie oświeć! - Odwróciłem się od niego milcząc. Nie może dowiedzieć się dlaczego tak na prawdę jestem z Savaną. - Tak jak myślałem. Jesteś cholernym tchórzem! Tylko robienie dzieci ci wychodzi. Masz szczęście, że jesteśmy na weselu Masona, bo dostałbyś ode mnie w ryj.
-Wiesz co? Nic nie wiesz, więc odpierdol się od mojego życia! - Nie wytrzymałem. Nie chciałem tak reagować, ale tego było już za wiele.
-Ty też nie wiesz wszystkiego, ale proszę bardzo! Spróbuj się tylko zbliżyć do Niny, a nie ręczę za siebie. - Po tych słowach odszedł zostawiając mnie zdziwionego jeszcze bardziej. O czym nie wiem?

   Na zewnątrz spędziłem kilka dobrych minut. Musiałem ochłonąć i uspokoić się. Gdy opanowałem się wszedłem do środka. Zerknąłem na okrągły stolik, a dokładnie na jedno szczególne miejsce. Siedziała na nim uśmiechnięta Nina. Rozmawiała o czymś z Brie. Na ten widok sam się uśmiechnąłem. Tęskniłem za tym. Przecież to była moja codzienność. Ten cudowny uśmiech o poranku, przy obiedzie, na deser i kolacje. Widywałem go wszędzie. Teraz serce ściskał mi ból. Savana jest w ciąży i nawet gdy skończę sprawę nie będę mógł od niej odejść. Sam nie wierzę... W co ja się wpakowałem? Byłem z kobietą, którą kocham nad życie. Byłem gotów zrezygnować ze wszystkiego, by tylko zapewnić jej szczęście i bezpieczeństwo. Nie chciałem od niej nic w zamian. Wystarczała mi tylko jej obecność. Oczywiście wszystko musiało się popsuć. Nasza przeszłość wdarła się do teraźniejszości. Killersi, Trevor i Jack. Wszystko spotkało się w jednym punkcie, ale gdyby nie plan Luke'a wszystko byłoby w porządku. No prawie w porządku. Jedynym minusem normalnego życia było niebezpieczeństwo. Nina ciągle byłaby narażona. I chyba tylko to przekonało mnie do zgodzenia się na ten cholernie durny plan. Zgodziłem się od niej odejść pod jednym warunkiem. Ona ma być bezpieczna. Z tym wiązało się zerwanie, kłamstwa i oszustwa. Gdybym miał wybór... Czy zrobiłbym to jeszcze raz? Zostawiłem Ninę w najgorszym momencie jaki mógł być, zawiodłem ją i zraniłem, ale mam pewność, że jest bezpieczna, więc tak. Zrobiłbym to kolejny raz. Odkąd odszedłem Killersi nie dawali o sobie znaku życia. Teraz to nie ma znaczenia, że moje serce cierpi za każdym razem gdy wzrok skupi się na brunetce. To nie jest istotne, że tęsknie za nią jak cholera. Najważniejsze jest to, że ona jest bezpieczna.
   Wtedy w mojej głowie rozbrzmiały słowa Masona i Dilera. "Wy jesteście ważniejsi." "Może zawiozę cię do lekarza?" "Nina ostatnio jest trochę osłabiona i trzeba na nią uważać." "Tylko robienie dzieci ci wychodzi." Czyżby Nina.... Ale przecież Mason powiedziałby mi gdyby, było coś nie tak...
-Hej, skarbie. Wszystko w porządku? - Głos Savany przywrócił mnie do rzeczywistości. - Gdzie byłeś?
-Musiałem się trochę przewietrzyć. - Posłałem w jej stronę uśmiech i znów skoncentrowałem się na tym szczególnym miejscu. Tym razem było puste.

   Pięć dni po weselu Mason zadzwonił do mnie z prośbą o spotkanie. Teraz siedzę w kawiarni i czekam na jego przybycie.
   Po chwili Foster usiadł na prosto mnie. Jego mina mówiła sama za siebie. To nie będzie przyjemna przyjacielska rozmowa.
-Słuchaj, jeśli masz zamiar... - Zacząłem, lecz Mason nie dał mi dokończyć.
-Nie będę prawił ci kazania tak jak Diler. W swoim czasie usłyszysz parę słów, ale teraz póki jesteśmy spokojni chcę porozmawiać na spokojnie. Jak wiesz wyjeżdżamy z Amber w podróż poślubną do Włoch. Rozmawialiśmy o tym z Niną i zapewnialiśmy, że nic się nie stanie jeśli pojedziemy później, ale ona nie chce tego słuchać. Z tego względu Nina przenosi się do Mastersów i tam już zostanie na jakiś czas.
-A nie może do was wrócić, gdy wrócicie?
-Ze względu na swoje zdrowie nie może tak często zmieniać otoczenia. - Wtedy na twarzy bruneta pojawił się dziwny grymas.
-Dobra. Może ty mi w końcu powiesz co się dzieje z Niną? Czy ona jest chora?
-Nie... Słuchaj obiecałem, że nikomu nie powiem i zrobiłem błąd mówiąc ci dlaczego nie może zmieniać miejsca. Moim zdaniem powinieneś o tym wiedzieć, ale nie dziwię się Ninie dlaczego o niczym ci nie mówi. Ostatnio zachowujesz się jak totalny dupek. Dowiedziałeś się chociaż czegoś konkretnego?
-Nie zupełnie. Wiem tylko tyle, że Savana wiedziała o porwaniu jakiejś dziewczyny dla zemsty na policjancie i że zaraz po jej uwolnieniu Killersi zmienili kryjówkę. Resztę już wiedzieliśmy. Devon jest mądry. Rozmawia z Savaną, ale nie udziela jej konkretnych informacji.
-To nie dobrze. To wszystko trwa już za długo. A czy ona nie miała jechać na studia jakoś miesiąc temu?
-Owszem miała jechać w czerwcu, ale za 2 lata. Mogliśmy z tym wszystkim spokojnie poczekać, aż Nina doszłaby do siebie po porwaniu, a nie tak wszystko na szybko. Przez to jestem wściekły na Luke'a.
-Zachował się nie fair, ale ty też nie postępujesz dobrze. Mieliśmy wszystko ustalone, a ty łamiesz wszystkie zasady. Miałeś nie pokazywać się w okolicy mojego mieszkania, a i tak Nina widziała jak się całujecie. Miałeś trzymać się z daleka od łóżka dziewczyny, a ty robisz jej dziecko. Człowieku co jest z tobą nie tak?
-Wtedy spotkaliśmy Ninę w galerii, zasłabła i odtrąciła mnie. Wypiliśmy wieczorem z Savaną wino no i stało się.
-Wiesz, istnieje coś takiego jak prezerwatywa. Może zacznij to nosić przy sobie, bo ostatnio nic tylko same problemy i zmartwienia.
-Stary wiem, że głupio zrobiłem. Nie cofnę czasu. - Zapanowała chwila ciszy. Mina Masona zmieniała się z sekundy na sekundę.
-A co gdybyś powiedział Savanie prawdę? - Powiedział nagle, a ja zmarszczyłem brwi.
-Chyba nie mówisz poważnie. Nie po to odchodziłem, by teraz wyznając prawdę znów narażać Ninę.
-Nie całą prawdę. Powiesz tylko jaki jest Devon. Może wtedy jej sumienie odezwie się i powie ci wszystko.
-A niby skąd będę wiedział jaki on jest skoro go nie znam?
-No tak.
-Muszę to wszystko przemyśleć. Chcesz powiedzieć mi coś jeszcze? - Milczał, lecz widziałem po nim, że coś przede mną ukrywa. Tylko co to takiego było? - W takim razie ja będę się już zbierać. Dziękuje ci, że tak dbasz..., że wszyscy tak dbacie o Ninę.
-To nic wielkiego.
-Dla mnie to wiele znaczy. Udanej podróży.
-Dzięki. - Pożegnaliśmy się i wyszedłem zostawiając Masona ze swoimi myślami.

~Nina~ 
   Siedzieliśmy wszyscy w kryjówce Mastersów i czekaliśmy na Masona. Rano przywiózł mnie, Amber i moje rzeczy, a później gdzieś pojechał nie mówiąc ani słowa.
   Amber zajęła się rozpakowywaniem moich rzeczy gdy ja zajadałam się czekoladą. Od jakiegoś czasu jem za dwoje, a dziwne zachcianki nie mają końca.
-Amber później się tym zajmę. - Powiedziałam poklepując miejsce obok mnie. Blondynka usiadła i zabrała mi kawałek słodkości.
-Hej! - Zaczęłam się śmiać.
-Daj spokój. Jednej czy dwóch kostek nawet nie zauważysz. - Zaczęłyśmy się śmiać gdy do pomieszczenia wszedł Mason.
-Z czego się tak śmiejecie? Słychać was aż na korytarz. - Podszedł do nas.
-Z niczego ważnego. - Po słowach blondynki Foster pochylił się i pocałował ją. Gdy się odsunął oblizał wargi.
-Jakie słodkości. -Pocałował ją w czubek nosa i uśmiechnęli się czule do siebie.
   Po chwili brunet sięgnął po czekoladę. Uderzyłam lekko jego dłoń, a on podkradł kostkę i szybko wsadził ją sobie do ust.
-A to za co było? - Spytał.
-Idziesz do sklepu po następną. - Zignorowałam jego pytanie.
-Przecież już zjadłaś dwie.
-Chyba kostki. Diler zjadł mi pół. Brie, ty i Amber kolejną część. Nie moja wina, że potrzebuje cukru. - To wszystko mówiłam powstrzymując się przed wybuchnięciem szczerym śmiechem.
   Dawno nie czułam się tak dobrze. Wcześniej udawałam lub cieszyłam się, lecz ta radość szybko znikała. Bardzo tęsknie za Fabianem. Za jego pocałunkami, dotykiem. Nie ważne jak bardzo jeszcze mnie zrani. Wciąż go kocham i chyba szybko nie przestanę, ale teraz... Wzięłam się w garść. Skoro on jest szczęśliwy dlaczego ja mam się nim przejmować i o nim myśleć. W tej chwili najważniejsze jest moje dziecko.
-Już dobra, dobra. Idę. - Z uśmiechem na ustach zabrał kolejną kostkę i wyszedł.


    Wieczorem zorganizowaliśmy ognisko. Co prawda to nie była sobota tylko czwartek, ale dla odlatujących przyjaciół robi się wyjątek.
   Siedzieliśmy wszyscy wokół ogniska. Wieczór był wyjątkowo ciepły i każdy był zadowolony ze swojego towarzystwa.
   W pewnym momencie rozejrzałam się po znajomych twarzach. Matt i Drake byli zajęci rozmową o jakiś silnikach samochodowych. W końcu byli mechanikami i kompletnie nic nie rozumiałam z ich słów.
Obok nich siedzieli Amber z Masonem. Praktycznie cały czas byli zajęci sobą. Sporadycznie zamienili zdanie z kimś innym, a później znów wracali do cichego szeptania. Niby wcześniej spędzali ze sobą każdy dzień, ale teraz zachowywali się jakby jutra miało nie być.
Z mojej lewej siedział Zack, który jako jedyny dziś, nie licząc Brie, ze mną rozmawiał. Chwilowo był nieobecny ponieważ poszedł by uzupełnić zapas alkoholu. Natomiast z mojej prawej siedziała Brie, a zaraz obok niej Diler. To było dość dziwne nie słyszeć ciągłych rymów bruneta i docinek blondynki. Zamiast tego siedzieli obok siebie, lecz nie za blisko. Nie jestem pewna czy rozmawiali ze sobą po tym co między nimi zaszło, ale wszystko wskazywało na to że tak. Jednak nikt nie znał wyniku ich rozmowy, bo raz byli względem siebie uprzejmy (teraz trzymali się za ręce myśląc, że nikt tego nie widzi), a innym razem mieli ciche dni.
   Ci ludzie...To było coś pięknego. Niby każdy rozmawia tylko z konkretną osobą, ale wystarczy jedno zdanie by cała grupa zaczęła się śmiać lub biegła z pomocą. To niewiarygodne jak osoby nie należące do naszej rodziny stają się... właśnie naszą rodziną. A ja mam wielkie szczęście, bo zostałam do niej przyjęta. Pod tym względem powinnam podziękować Jackowi, bo gdyby nie on na mojej drodze nie pojawiliby się ci cudowni ludzie, a Amber nie byłaby szczęśliwa z Masonem. Gdyby nie tamten wywiad z Cookiem w tej chwili pewnie oglądałybyśmy jakiś film siedząc na naszej kanapie w kamienicy, a jutro poszłybyśmy do pracy. Gdyby nie tamto zabójstwo nie zostałabym objęta programem i nie zakochałabym się na nowo w Fabianie. Spędziłam z nim cudowne chwile, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Niestety on wybrał kogoś innego. Teraz to nie ma znaczenia, że moje serce cierpi za każdym razem gdy o nim pomyśle. To nie jest istotne, że tęsknie za nim jak cholera. Najważniejsze jest to, że on jest szczęśliwy.
-Piankę? - Głos Zacka przywrócił mnie do rzeczywistości. Trzymał przede mną talerz z piankami wyjętymi prosto z ogniska.
-Dziękuje. - Przyjęłam je z uśmiechem na twarzy.

   Do soboty Amber z Masonem zostali w kryjówce. Po ognisku nikt nie był w stanie ich odwieść, więc postanowili pojechać na lotnisko stąd. I tak oto o godzinie 5:30 w sobotę obudzili każdego, by pożegnać się przed odjazdem. Początkowo miałam ochotę udusić ich gołymi rękami, ale sama mówiłam, że są dla mnie jak rodzina. Czego nie robi się dla bliskich...
   Wszyscy stali na podjeździe w szlafrokach patrząc jak nasi przyjaciele odjeżdżają, by spędzić miesiąc we Włoszech mając za towarzystwo tylko siebie.
------------------------------------------------------------------------------
Skończyłam przed sobotą! Ale to był ciężki tydzień. Dokumentów mam po dziurki w nosie. Na szczęście to już koniec praktyk:)
Nie mogę uwierzyć w to jak bardzo ten rozdział mi się podoba. Mam nadzieję, że wam też przypadł do gustu.

Miłego :)
Karen

10 komentarzy:

  1. Fabian to SKURWIEL
    FAJNIE ŻE SIĘ DOMYŚLA ŻE ZMAJSTROWAŁ DZIECIAKA!!!
    DZIĘKUJE ZA GIF Z PLL
    DILER MUSI KOCHAĆ NINĘ NIE JAK SIOSTRĘ
    no dobra... ale Nina musi see faciątko znaleźć
    Też cię loffciam lamcio loffciana
    Rozdział jest piękny
    jeszcze sobie pożyjesz
    CZEKAM NA NASTĘPNY
    Forka
    P.S Gdzie jest kotofretkofabian?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loffciam ten twój loffciany komentarz. A kotofretkofabian... no cóż u Eden na głównej fb haha

      Usuń
  2. Moja muzyczka zrobiła swoje, ale lubię takie sentymentalne momenty (to ten moment, gdy bezduszna Klaudia robi ooo). Podoba mi się i teraz cieszę się z tego wywiadu Niny na początku opowiadania xd No i oczywiście nie mogę odejść bez słowa o Dilerze, uwielbiam go hahah W końcu ktoś wygarnął Fabianowi w moim stylu, szkoda, że nie doszło do rękoczynu...
    W każdym razie, nim podbijemy Niemcy masz dodać kolejny ;33

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj muzyczka zrobiła swoje. Ciągle jej słucham, ale bardziej zdziwiło mnie twoje ooo. Czyżbym zmieniała twoje alter ego? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIGDY. Jestem romantyczna wciąż na mój jakże uroczy i ponętny sposób ^^

      Usuń
    2. To bardzo dobre bo lubię twoje romantyzmy haha

      Usuń
  4. Zacznijmy od tego, że zawsze możesz na mnie liczyc :) ALWAYS
    A co do rozdzialu : FABIAN JEST TOTALNYM DUPKIEM. Choć po części ją cię naprowadzilam na ten pomysł...
    Czekam na nexta :)

    Kisses&Hugs - Nathalia Pisarka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak podsunęłaś mi ten pomysł i teraz wiem, że to był bardzo dobry pomysł :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń