środa, 2 września 2015

[40] "Masz może ochotę na lampkę wina?"

~Nina~
   Blondynka podbiegła do mnie i przytrzymała mnie.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Oddychaj spokojnie. - Nie musiałam jej tłumaczyć co czuję. Wszystko wyczytała z mojego zachowania. - Diler szykuj samochód. Jedziemy do szpitala. - Dopóki stałam nieruchomo ból nie był wyczuwalny, lecz gdy się ruszyłam wrócił. Pierwsza fala była najgorsza. Zgięłam się i syknęłam.
-Dasz radę. - Powiedziała Amber dodając mi otuchy. Wzięłam głęboki oddech i z moją przyjaciółką u boku ruszyłam do wyjścia

   W szpitalu, gdy pielęgniarki dowiedziały się co się dzieje, od razu posadziły mnie na wózku. Zawiozły mnie do sali i pomogły się położyć. Ból w trakcie drogi zelżał, więc starałam się uspokoić.
   Po serii badań i podaniu odpowiednich leków zostałam sama. Trzymałam dłonie na brzuchu w geście troski i czekałam na lekarza.

   -Witam Panią Martin. - Powiedział doktor Jenks wchodząc do sali.
-Dzień dobry. Proszę mi powiedzieć co się dzieje? - Wciąż leżałam na łóżku.
-Na szczęście był to tylko sygnał ostrzegawczy. Z płodem wszystko w porządku i na razie nie należy się martwić. - Na te słowa odetchnęłam z ulgą.
-Jest pewnie jakieś ale...
-Zostawimy Panią w szpitalu na kilka dni obserwacji. Do tego jakikolwiek stres czy nerwy są zabronione. Z tego względu przepisze lek podtrzymujący ciążę, by było Pani łatwiej. Nie będzie to duża dawka, ale konieczna do podania. Proszę się nie martwić. Urodzi Pani silne i zdrowe dziecko. Musimy tylko zachować ostrożność.
-Doktorze, mam pytanie. Za dwa miesiące moja przyjaciółka bierze ślub, a ja jestem jej druhną. Czy mogłabym brać w tym udział?
-Jeśli nic nie ulegnie zmianie to tak. Tak jak mówię. Spokój i odpoczynek pomoże.
-Dziękuje Panu.
-Proszę.

   -I co powiedział lekarz? - Spytała Amber od razu podchodząc do mojego łóżka. Za raz za nią weszli Mason i Diler. Przekazałam im co powiedział mi lekarz.
-To dobrze, że nic wam nie jest. Wystraszyłaś mnie. - Blondynka ujęła moją dłoń.
-Nie tylko ty się bałaś. Która godzina?
-21:15.
-Diler mam do ciebie prośbę.
-Dla ciebie wszystko. - Puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam
-Przywiózłbyś mi kilka rzeczy?
-Jasne. - Powiedziałam mu gdzie co mam. Pocałował mnie w czoło i wyszedł. Odkąd poznałam Dilera polubiłam go. Jest dla mnie jak brat i kocham go za to mimo, że czasem potrafi dać w kość.
-Nina... - Zaczęła Amber i spojrzała na Masona.
-Myśleliśmy o tym i chcemy przełożyć ślub. - Dokończył Foster.
-Znów? Dlaczego?
-Jesteś moją druhną. Ślub nie może odbyć się bez ciebie, a nie chcę narażać ciebie czy dziecka.
-Pytałam o to lekarza. Mogę iść pod warunkiem, że nie będę się przemęczać, więc nie musicie się martwić. Nie odkładajcie swojego szczęścia z mojego powodu.
-Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Oczywiście, że będę się martwić nawet gdy lekarz powie, że możesz przebiec maraton.
-Kochana... - Chwyciłyśmy się za dłonie i zaczęłyśmy rozmawiać.

~Fabian~
    Po spotkaniu Niny wyszliśmy z Savaną z galerii i udaliśmy się do samochodu.
   Przed oczami ciągle miałem obraz bladej brunetki ledwo stojącej na nogach. To ja do tego dopuściłem. Ja pozwoliłem na to odchodząc od niej.
-Fabian... - Savana dotknęła mojego ramienia sprowadzając mnie do rzeczywistości.
-Mhm? - Spojrzałem na nią na chwilę, by później znów skupić się na drodze.
-Nie słuchałeś mnie.
-Przepraszam. Zamyśliłem się. Mogłabyś powtórzyć?
-Pytałam o tą Ninę. Skąd się znacie? - Mówić prawdę czy skłamać.
-To moja znajoma. Znamy się ze szkoły.
-Znajoma?
-Tak.
-To dlaczego powiedziała, że wyprowadziła się już z twojego mieszkania?
-Pomagałem jej.
-W czym?
-Poprosiła mnie o dyskrecję, więc nie możesz tego wiedzieć. - Zaparkowałem na parkingu przed blokiem Savany. - Dlaczego tak o nią wypytujesz?
-Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywasz. Byliście razem, prawda?
-Skąd ten pomysł?
-Widziałam jak się przejąłeś, gdy źle się poczuła. Wciąż coś do niej czujesz? - Westchnąłem. Aż tak bardzo było to po mnie widać? Nie chciałem, by znała prawdę, bo co mi to da. Tylko pogorszy sytuację.
-Rozstaliśmy się jakiś czas emu, ale wciąż się o nią martwię. - Savana milczała patrząc prosto w moje oczy. Po chwili spytała.
-Masz może ochotę na lampkę wina? Nie chciałabym pić sama. - To nie był dobry pomysł. Gdybym wypił musiałbym zostać u niej na noc. Z drugiej strony mam już tego wszystkiego dość. Przecież jedna czy dwie lampki wina nikomu nie zaszkodziły, a do hotelu mogę wrócić taksówką.
-Przecież nie mogę takiej dziewczyny zostawić samej pijącej wino. - Uśmiechnęła się, pocałowała mnie i wyszła z samochodu. Wyłączyłem silnik, wysiadłem i ruszyłem za nią.

   Piliśmy wino i rozmawialiśmy, aż nadszedł wieczór. Podszedłem do włącznika, by zapalić światło, lecz nic się nie stało.
-Pewnie znów wyłączyli prąd. Mógłbyś rozpalić w kominku? Ja poszukam jakichś świec. - Blondynka jednym haustem wypiła zawartość kieliszka i ruszyła do kuchni. Przez alkohol byłem już lekko zamroczony, ale dość szybko udało mi się rozpalić ogień.
-Udało mi się znaleźć tylko 3 świece. - Położyła je na podstawkach na stole. - To nawet dobrze, że wyłączyli ten prąd. Przynajmniej mamy nastrój. - Zaśmiała się, rozłożyła koc obok kominka i usiadła na nim. W jednej ręce trzymała butelkę, a w drugiej kieliszek. Nakazała mi ruchem głowy bym usiadł obok niej. Zrobiłem to, a ona uzupełniła nasze puste już lampi.
-Wiesz co? Jesteś zdecydowanie lepszy niż mój brat. On niby się o mnie troszczy, ale nigdy go nie ma. Nic tylko ten jego gang i wyścigi. - Gwałtownie zasłoniła usta dłonią. - Nie powinieneś o tym wiedzieć. Przecież Devon mnie zabije.
-Spokojnie. Nie dowie się, że wiem.
-Nie zdziwiłabym się gdyby jednak się dowiedział. On ma swoich kumpli chyba wszędzie, a przynajmniej ma kilku, którzy są w stanie zrobić dla niego wszystko. Ja go wcale nie rozumiem. Miał szanse na dobrą pracę, a wybrał coś takiego. Przecież on się marnuje.
-A ci jego kumple...?
-Daj spokój. Może i są mili, ale na sam ich widok dostaje gęsiej skórki. Devon zabierał mnie kilkakrotnie do tego ich warsztatu byśmy mogli spędzić trochę czasu jak brat z siostrą, ale ostatnim razem ciągle go wołali. Podobno jakaś dziewczyna sprawiała im kłopot i chcieli ją nastraszyć, by dopaść jakiegoś policjanta. - Zakrztusiłem się winem. - Pij powoli. Spokojnie ci wystarczy. - Zaśmiała się i napiła się trunku.
-Wiesz może co to miała być za dziewczyna? - To nie możliwe, by w trakcie porwania Pierce wziął ze sobą swoją siostrę.
-Nie nic mi nie mówił. Wiem tylko tyle, że to miała być zemsta na tym policjancie.
-A gdzie cię zawiózł?
-Oj głuptasie. Mówiłam ci już. Do ich garażu.
-Pamiętasz gdzie to jest?
-Nie za bardzo. Było ciemno i do tego miał szyby przyciemnione w samochodzie. - Nie mogłem w to wszystko uwierzyć, a do tego alkohol nie pozwalał mi w pełni się nad tym skupić. Nagle ogarnęła mnie wściekłość. Jak Devon mógł być aż taki okropny, by mówić to wszystko swojej siostrze.

   -Co powiesz na jeszcze jedną butelkę? - Spytała blondynka potrząsając już pustym naczyniem. Wypiliśmy już chyba z dwie takie i nie mogłem się już skoncentrować na niczym konkretnym. Moje myśli nie krążyły wokół nie wiadomo kogo ani czego. Nawet nie wiedziałem o czym myślałem wcześniej i w sumie podoba mi się ten stan. Nie muszę się o nic martwić ani niczym przejmować. Jest tylko aktualna chwila.
-Czemu nie. - Uśmiechnąłem się i otwarłem kolejną butelkę.
 
    Gdy opróżniliśmy ją w połowie Savana zaczęła się do mnie przysuwać dopóki nie oparła głowy na moim ramieniu. Wsunęła dłoń pod moją koszule i sunęła nią po moim torsie. Zaczęła mnie całować. Nie protestowałem też, gdy zaczęła odpinać guziki w mojej koszuli. Nie obchodziło mnie jakie będą z tego konsekwencje. Chciałem chodź raz od dłuższego czasu nie przejmować cię życiem.
   Położyłem swój kieliszek obok jej i zatraciłem się w obecnej chwili.


----------------------------------------------------------------------------------------
Witam :)
   Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale miałam blokadę twórczą :(
 Niestety mam też złą wiadomość. Szkoła się zaczęła, więc powraca system jednego rozdziału na tydzień. Nie wiem jak to będzie wyglądać, bo od poniedziałku mam praktyki, w październiku wyjeżdżam do Niemiec w związku z wymianą, a później zapisuje się na zdawanie prawa jazdy i jeszcze przygotowania do egzaminu zawodowego... Nie wiem jak poradzę sobie z tym wszystkim, ale postaram się dodawać jak najczęściej tylko będę mogła.
    Druga sprawa to wygląd bloga. Powiedźcie tak szczerze co o nim sądzicie?
   A trzecia sprawa to wyświetlenia. Przebiliście 30 tys. wyświetleń. Nie wiem jak ja mam wam za to dziękować:*
   No to chyba na tyle jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, więc.... Życzę wam udanego roku szkolnego i życzę wszystkim powodzenia :)

Miłego
Karen

Ps. przepraszam za błędy, ale ten pierwszy dzień szkoły strasznie mnie wykończył...

4 komentarze:

  1. Stwierdzam, że dalej nie lubię Fabiana
    Mam nadzieję, że weźmiesz pod uwagę moje propozycje co do udziału mojej ulubionej barwnej postaci
    Czekam na następny i dzięki..przypomniałaś mi o tych praktykach i wymianie, a raczej braku czasu przez nie
    Będziesz pisać w autobusie juz cie dopinuje! :D
    A wygląd okropny mówiłam ci, że ten twój był ładniejszy xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jednak na coś się przydałam :) I tak mam mnóstwo pomysłow także ten ;)
    Rozdział mi się strasznie podoba jak zwykle :>
    Czekam na next kochana :))

    PS: JUŻ MAM DOSYĆ TEJ SZKOŁY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że zapomniałam o czymś napisać. Dziękuje ci kochana za pomoc przy planowaniu tego rozdziału :*

      Usuń
    2. Na mnie zawsze możesz liczyć :) ;*

      Usuń