piątek, 22 maja 2015

[16] "Nie sądziłem, że jednak przyjdziesz sama."

~Nina~
  Trevor rozłączył się, a z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Przytuliłam się do Fabiana i moczyłam jego sweter. Amber jest dla mnie jak rodzina. Nie mogę jej stracić.
-Jedziemy do Masona. Muszę wiedzieć dlaczego pozwolił ją zabrać. - Przez łzy w oczach nie widziałam wyraźnie. Z salonu ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam pierwsze lepsze ubranie. Trafiłam na rurki, biały podkoszulek i czarny wełniany kardigan. Wchodząc do kuchni spojrzałam na Fabiana, który siedział przy kuchennym blacie.
-Na co czekasz? - Spytałam idąc w kierunku szafy po kozaki i płaszcz.
-Nina uspokój się. - Objął mnie od tyłu w pasie i oparł głowę na moim ramieniu. Splotłam nasze dłonie przysuwając go jeszcze bliżej siebie.
-Jak mam się uspokoić, gdy milion czarnych scenariuszy chodzi mi po głowie. - Odwrócił mnie i w tej chwili patrzyłam w jego brązowe oczy.
-Damy radę ją uwolnić, ale musisz być spokojna. Wiem, że łatwo mi się to mówi w obecnej sytuacji, ale gdy będziesz zdenerwowana będzie jeszcze gorzej. - Wzięłam kilka głębszych oddechów i kiwnęłam głową na znak, że jest już lepiej. Założyłam buty, Fabian pomógł mi z płaszczem po czym sam włożył swój. Wyszliśmy z mieszkania i udaliśmy się samochodem do miejsca, w którym wcześniej mieszałam z przyjaciółką.

   Stałam przez brązowymi drzwiami i szukałam kluczy w kieszeni. Po chwili próbowałam otworzyć drzwi, ale z powodu drżących dłoni miałam z tym problem. Fabian wziął klucze ode mnie i otworzył zamek. Byłam mu wdzięczna, że był przy mnie w tym momencie, bo gdyby nie on chybabym się załamała.
   Otworzyłam drzwi i ogarnął mnie szok. W pomieszczeniu panował bałagan. Rozbite szkło, porozrzucane gazety i rozwalony drewniany stolik na kawę.
-Co tutaj się stało? - Spytałam cicho. Ruszyłam za brunetem w kierunku kuchni. Widziałam, że bacznie obserwuje każdy zakamarek pokoju.
   Idąc korytarzem w kierunku pokoju Amber ujrzałam wystający but.
-Fabian... - Panika spowodowała, że nie byłam w stanie powiedzieć nic więcej. Brunet tylko spojrzał w tamtym kierunku i od razu ruszył do pokoju. Uklęknął przy ciele. Nic więcej nie widziałam, bo strach mnie sparaliżował.
-Mason słyszysz mnie? - To imię wypowiedziane przez brązowookiego przywróciło mi władzę w nogach. Podbiegłam do mężczyzn i ujrzałam nieprzytomnego Masona.
-Jest nieprzytomny i możliwe że ma wstrząśnienie mózgu. Jak się obudzi nic mu nie będzie z wyjątkiem bólu głowy i nudności. - Zapewnił mnie Fabian gdy zobaczył mnie przy sobie. Odetchnęłam z ulgą. Stan pokoju wskazywał na walkę. Pewnie Trevor przyszedł z Jack'iem i dlatego Mason nie dał rady.
   Usłyszałam cichy jęk i odruchowo cofnęłam się o krok. Mason obudził się, a Fabian pomógł mu wstać i usiąść na łóżku. Brunet trzymał się za głowę i marszczył brwi. Nagle, jakby coś sobie przypomniał, wyprostował się i miał zamiar wstać. Fabian powstrzymał go jednym ruchem dłoni.
-Amber... - Wypowiedział to imię głosem pełnym bólu.
-Wiemy. Trevor dzwonił. Są na Empire State Building. - Powiedziałam nie zdradzając reszty.
-To na co my czekamy?
-Powiedział, że mam przyjść sama o północy bo inaczej jej nie zobaczymy. - Ujrzałam szok w spojrzeniu Ross'a.
-Nina nawet nie myśl by iść tam samej. - Wiedziałam, że będzie tego samego zdania co jego przyjaciel.
-Nic nie rozumiesz? Jeśli was ujrzy to po Amber. Czy chcecie czy nie ja to zrobię. - Fabian podrapał się po głowie i wziął głęboki oddech.
-Dobrze. Pójdziesz tam, ale na pewno nie z pustymi rękami.

   Była godzina 23:45. Zmierzałam w kierunku Empire State Building. Broń, którą miałam ukrytą w kozakach, trochę mnie uwierała. W ciągu ostatnich dwóch godzin uczyłam się nią posługiwać. Nie szło mi najlepiej, ale lepsze to niż nic. Pod ubraniem miałam pełno urządzeń. Czip namierzający i mikrofon miały mówić chłopakom czekającym w samochodzie co się ze mną dzieje. Mała kamerka służyła mi jako brożka do płaszcza.
   Weszłam do budynku i zaczęłam iść w kierunku windy. Moje serce biło jak szalone, a ręce trzęsły się jak nigdy wcześniej. Byłam przerażona.
   Stojąc w windzie jadącej na najwyższe piętro starałam się uspokoić oddech. Modliłam się w duchu, by Amber nic nie było.
   Nagle drzwi się otworzyły a we mnie uderzyło chłodne powietrze. Weszłam do pomieszczenia i rozejrzałam się. Prawie wszystkie okna były otwarte, a oświetlenie było słabe, lecz wystarczające by widzieć kontury przedmiotów. Ruszyłam przed siebie szukając przyjaciółki. Przez temperaturę panującą w pokoju i stres nie czułam palców u rąk, a przez moje ciało przechodziły dreszcze. Przed sobą usłyszałam cichy głos starający się coś powiedzieć. Podeszłam bliżej i ujrzałam blond włosy.
-Amber! - Podbiegłam do niej i zaczęłam odwiązywać gruby sznur wokół jej rąk. Nie miała na sobie nic oprócz cienkiej bluzki i spodni. Była przemarznięta, a sine wargi i blada twarz tylko to potwierdzały. Zdjęłam swój płaszcz i okryłam nim przyjaciółkę. - Chodź, zabiorę cię stąd. - Oparła się na mnie i powoli wstała. Wtedy usłyszałam oklaski za sobą. Odwróciłam się i ujrzałam obcego mężczyznę. Był elegancko ubrany, a włosy miał zmierzwione a zarazem ułożone.
-Nie sądziłem, że jednak przyjdziesz sama.
-Kim jesteś? - Spytałam, lecz nie uzyskałam odpowiedzi tylko cwany uśmiech.
-Przekaż Masonowi i Fabianowi, że to dopiero początek. - Chwila... On znał chłopaków? Skąd? O co tutaj chodzi? Kim jest ten facet? - A teraz możesz spokojnie do nich wrócić. - Co? Tak po prostu mnie wypuści? Nie podoba mi się to, ale w tej sytuacji muszę szybko reagować. Amber grozi hipotermia, a mi było coraz zimniej.
   Przeszłyśmy najszybciej jak się dało do windy. Na parterze miałam problem. Amber miała dreszcze, jej oddech był szybki i była słaba. Ledwo stawiała kolejne kroki. Gdy wyszłyśmy z budynku obok nas od razu znaleźli się bruneci. Mason wziął Amber na ręce i zaniósł ją do samochodu, a Fabian okrył mnie swoim płaszczem. Sama odczuwałam skutki zimna i ciepły płaszcz był idealny. Zapach i bliskość Fabiana pozwoliły mi uspokoić oddech.

   Siedziała w szpitalnym korytarzu okryta płaszczem Fabiana. Przytulił mnie bym poczuła ciepło jego ciała. Przez nerwy nie mogłam się rozgrzać i opanować ciągle drżących rąk. Co jakiś czas brunet szeptał mi do ucha słowa pocieszenia. Mason siedział na krześle lub chodził niecierpliwie po korytarzu.
   Było grubo po pierwszej w nocy, gdy zaczęłam się uspokajać i  zmęczenie brało nade mną górę. Przymknęłam powieki i schowałam twarz w ramieniu Fabiana.
   Głos lekarza przywrócił moją czujność. Otwierając oczy usłyszałam głos Ross'a rozmawiającego z lekarzem.
-Co jej jest? - Spytałam gdy brunet podszedł do nas.
-Ma wychłodzony organizm, ale poza tym nic jej nie jest. Po prostu musi się ogrzać i nabrać sił. Jutro rano powinna zostać wypisana. - Kamień spadł mi z serca. Nic jej nie jest.
-Jedźcie już do domu. Zostanę przy niej. - Powiedział Mason po chwili.
-Zostaję tutaj. - Upierałam się. Nie zostawię jej po tym wszystkim. Wiem, że przy Masonie będzie bezpieczna, ale...
-Nina, ledwo patrzysz na oczy. Jesteś wykończona. Pojedziemy do domu, a gdy odpoczniesz przyjedziemy tutaj. - Fabian oczywiście poparł Masona. Obaj mieli rację. Nie miałam sił się nawet z nimi spierać.
-Dobrze. - Spojrzałam przez okno na śpiącą Amber i poszłam za Rutter'em do jego samochodu.

    Przebudziłam się o 6:00 mimo, że wciąż byłam zmęczona. Czułam ciężar na biodrach. Splotłam nasze palce i starałam się przysunąć bliżej nie budząc Fabiana. Jednak nie udało mi się to. Brunet odwrócił mnie w taki sposób, że w tej chwili patrzyłam w jego brązowe oczy.
-Co się dzieje? - Spytał, pocierając opuszkami palców moje ramię. Poczułam dreszcze przechodzące przez całe ciało.
-Nie wiem. Jakoś nie mogę spać. - Brązowooki położył się na plecach , a ja oparłam głowę na jego klatce piersiowej. Poczułam jego ciepłe usta na czole i silne ramie delikatnie gładzące mój bok. Zamknęłam oczy biorąc głęboki wdech. Wspomnienia z dzisiejszej nocy wróciły. Dlaczego ten mężczyzna tam był? Skąd zna Masona i Fabiana? Dlaczego wypuścił nas bez przeszkód? Fabian wciąż nie powiedział mi o co chodziło Jack'owi.
   Ciepły oddech śpiącego bruneta owiewał moją twarz, a ja wciąż nie spałam i myślałam o tym samym próbując to zrozumieć. W końcu poddałam się i wstałam.Włożyłam strój do ćwiczeń i poszłam do salonu ćwiczyć rękę.
   Gdy Fabian się obudził ja wychodziłam z łazienki owinięta tylko w ręcznik ponieważ zapomniałam rzeczy. Zmierzył mnie wzrokiem, na co ja zaczęłam się śmiać.
-Taki poranek to ja mogę mieć codziennie. - Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Z mokrych włosów kapała woda. Na koszulce bruneta powstało kilka mokrych śladów.
-Naciesz się póki możesz bo nie będziesz oglądać tego zbyt często. - Chciałam się odsunąć, ale silne ramiona Fabiana nie pozwoliły mi na to. Trzymał mnie blisko siebie. Oparłam lewą dłoń na jego klatce piersiowej, a drugą trzymałam ręcznik, by nie zsunął się z mojego ciała.
   Założył kilka moich kosmyków za ucho i pocałował mnie. Stanęłam na palcach by dorównać mu wzrostu przez co pogłębił nasz pocałunek. Jeszcze nigdy nie całował mnie z taką namiętnością i nie przekazywał tylu uczuć na raz. Odczułam, że jest szczęśliwy iż ma mnie przy sobie, a brak mojego ubioru na pewno wzmocnił to uczucie. Jego dłoń sunęła po moim boku, aż natrafiła na koniec ręcznika. Zaczął podciągać go do góry dotykając przy tym mojego uda. Uśmiechnęłam się między pocałunkami i wplotłam palce w jego włosy.
   Z dołu zaczął dobiegać dźwięk otwieranych drzwi.
-Fabian, słyszałeś to? - Odsunęłam się od bruneta spoglądając na uchylone drzwi sypialni.
-Wydawało ci się. - Znów złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
-Halo! Jest tu kto? - Głos Masona rozbrzmiewał po całym domu.
-Ten to wie kiedy przyjść. Idź się lepiej ubierz. - Pocałował mnie i wyszedł z grymasem na twarzy a ja zaczęłam się śmiać.

   Ubrana weszłam do salonu i zauważyłam dziewczynę z blond włosami, stojącą do mnie tyłem.
-Amber! - Na to imię blondynka odwróciła się, a na jej twarzy widniał uśmiech. Podeszłam do niej i uściskałam ją. Byłam taka szczęśliwa że jest przy mnie.
-Przecież mieli wypuścić cię dopiero jutro. - Powiedziałam, gdy siedziałyśmy już na kanapie.
-No tak, ale uznali, że nie ma sensu dłużej trzymać mnie w szpitalu skoro jestem okazem zdrowia.
-Tak się cieszę, że nic ci nie jest.
-Chłopaki nie miejcie mi tego za złe, ale Nino możemy porozmawiać na osobności?
-Jasne. - Poszłyśmy do sypialni, zostawiając brunetów samych w salonie.

   -Nino, dlaczego po mnie przyszłaś? - Spytała Amber gdy siedziałyśmy wygodnie na łóżku.
-Ty się jeszcze pytasz? Jesteś dla mnie jak siostra, nie mogę cię stracić. - Chwyciłam jej dłoń. - Pomagałaś mi w wielu sprawach, więc chodź raz mogłam pomóc tobie.
-Tam byli Trevor i Jack. Rozmawiali o tobie. Na początku kłócili się co mają z tobą zrobić, ale później doszli do porozumienia. Niestety nie wiem co ustalili. Do tego wspominali coś o jakimś Devonie. Słyszałam też imiona Masona i Fabiana. Pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę, to że im pomagają, ale nie byli by do tego zdolni, prawda?
-Amber, jasne że nie.
-Więc skąd oni ich znają?
-Nie wiem, ale gdy przyszłam po ciebie jakiś facet kazał mi im przekazać, że to nie koniec. Nie wiem o co tutaj chodzi, ale oni coś ukrywają i nie chcą nam o tym powiedzieć.
-Musimy się dowiedzieć o co chodzi.

~Fabian~ (w tym samym czasie)
   -Stary, co robimy? - Spytał mnie Mason, gdy dziewczyny zniknęły na górze.
-Nie wiem. Dobrze było by się gdzieś ukryć, ale oni wszędzie nas znajdą.
-Jest jedno miejsce gdzie dziewczyny będą bezpieczne, ale musimy im powiedzieć prawdę i będziemy ryzykować z robotą. Jak przełożony się dowie, że znów do nich wróciliśmy, to po nas.
-Myślisz, że Mastersi nam pomogą?
-Musimy spróbować, zwłaszcza, że Devon pomaga Trevorowi i Jackowi.
------------------------------------------------------------------------------
Tak tak wiem. Znów taki moment, ale nic na to nie poradzę ;)
Chyba wątki poboczne powoli mi się wyczerpują, bo momentami nie wiem co mam napisać, wiec jak ktoś ma jakiś pomysł z chęcią przyjmę.
Dodałam nową zakładkę KONTAKT. Co prawda jest tam na razie tylko mój e-mail.

Pewnie zdaliście sobie już sprawę, że nasi policjanci coś ukrywają. Jestem ciekawa jaka jest wasza teoria na ten temat. Jak myślicie, co ukrywają nasi bohaterowie? I czy dziewczyny się o tym dowiedzą?
Czekam na wasze komentarze.

Miłego :)
Karen

2 komentarze:

  1. Ughhh... Znów to samo. Dlaczego ty mi to robisz i innym, że "ALWAYS" musisz kończyć w takich momentach.
    Przepraszam, jeśli komentarz nie pojawił się wcześniej, ale nie miałam dostępu do laptopa przez moją kochaną siostrę. Ale jak widzisz nie zapomniałam :))
    Bardzo mnie to ciekawi, czy chłopcy powiedzą dziewczyną prawdę.
    Świetnie, że dodałaś zakładkę "kontakt", bo mam zamiar skontaktować się z tobą. Także, możesz codziennie sprawdzać pocztę ;p
    KISSES&HUGS ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieje, ze w koncu jej powie bo zaczyna mnie gosc denerwowac haha

    OdpowiedzUsuń